Aktualności

  • MON-owskie synekury

    17 lipca 2017 r.

    MON pod kierownictwem Antoniego Macierewicza w lutym 2016 roku podpisał umowę z mecenasem Andrzejem Lwem-Mirskim., w ramach której zajmuje się on rozpatrywaniem roszczeń odszkodowawczych kierowanych do resoru przez rodziny ofiar smoleńskich. Dodatkowo pan mecenas występuje w imieniu ministerstwa z tytułu zastępstwa w postępowaniach sądowych w tych sprawach, mimo dysponowania przez ministerstwo sztabem prawników zatrudnionych w tym celu w Departamencie Prawnym resortu. Wątpliwości rodzi również nieujawnienie wynagrodzenia, jakie mecenas otrzymuje z budżetu ministerstwa za realizację swoich usług.

    Od momentu przejęcia MON-u przez Macierewicza liczba wniosków o odszkodowania wzrosła. Wzrosła też liczba wypłacanych odszkodowań, mino że większość rodzin ofiar katastrofy należne im odszkodowania juz otrzymały.

    Andrzej Lew-Mirski reprezentował Antoniego Macierewicza jako likwidatora Wojskowych Służb Specjalnych w latach 2006-2007 w procesach wytoczonych przez osoby pomówione w stworzonym wtedy raporcie i dzięki przyjętej linii obrony, że raport opracowany został przez ministerstwo obrony, większość spraw wygrał. Skutkowało to koniecznością wypłaty przez MON, nie pana Macierewicza, licznych odszkodowań w kwocie 2 mln złotych dla osób pomówionych w raporcie.

    Jego syn, Maciej Lew-Mirski również jest bardzo bliskim współpracownikiem Macierewicza. Nie dość, że brał udział w pracach komisji weryfikacyjnej WSI, kierowanej przez obecnego szefa MON, to w listopadzie 2015 zasiadł w zarządzie Polskiej Grupy Zbrojeniowej, podlegającej ww. ministrowi oraz w radzie nadzorczej MS Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych wchodzącej w skład PGZ.

    Fakty te winny rodzić poważne wątpliwości nie tylko etyczne, gdyż pieniądze z budżetu państwa płyną szerokim strumieniem do zaufanych ludzi ministra dublujących obowiązki pracowników ministerstwa.




    Powrót na stronę główną

Człokowie Zespołu Parlamentarnego



Zobacz pełny skład Zespołu