Aktualności

  • Gdzie dwa pozostałe wybuchy?

    18 października 2017 r.

    Antoni Macierewicz nadal walczy o udowodnienie forsowanej przez siebie teorii, jakoby na pokładzie samolotu lecącego do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i 95 osobami, doszło do wybuchu.

    Ostatnio znów podzielił się informacjami o nowym odkryciu w toku badania przyczyn katastrofy smoleńskiej . Według niego, na nagraniach pozyskanych z rejestratorów znajdujących się w chwili katastrofy na pokładzie prezydenckiego samolotu, słychać moment wybuchu. Co ciekawe, informacji tych nie ogłosili pseudoeksperci, zgromadzeni w podkomisji smoleńskiej. Zrobił to osobiście minister podczas zjazdu klubowiczów Gazety Polskiej.

    Najciekawsze w tej historii, ciągnącej się od ponad 7 lat ku zdziwieniu jednych i rozpaczy drugich, że podkomisja Macierewicza dysponuje tylko kopią nagrań z rejestratorów głosu i parametrów lotu TU-154M. Faktem jest, że członkowie podkomisji nigdy nie udali się do MAK, gdzie dostępne są oryginalne nagrania. Faktem jest, że jeszcze niedawno minister Macierewicz stwierdził z całkowitą pewnością i stanowczością, że ww. kopia nagrania została sfałszowana.

    W chwili, kiedy nawet Jarosław Kaczyński poddaje w wątpliwość zasadność ponownego badania zbadanego wypadku, minister Macierewicz brnie w tezy o wybuchach, bez oparcia się o wiarygodne dowody.

    A warto jeszcze przypomnieć, że jeszcze do niedawna twierdził, że słyszał trzy wybuchy…


    Powrót na stronę główną

Człokowie Zespołu Parlamentarnego



Zobacz pełny skład Zespołu