Aktualności

  • Wypadek MiG-29

    23 grudnia 2017 r.

    Dzięki wdrożeniu zaleceń po wypadku Tu-154M polskie lotnictwo nie straciło ani jednego statku powietrznego. Nasi partnerzy z NATO z podziwem patrzyli na poziom bezpieczeństwa w lotnictwie wojskowym. To pokazuje jak istotne jest wyciąganie wniosków z wypadków lotniczych i ciężka praca specjalistów.

    Tym większe zaniepokojenie budzi fakt, że po letnim okresie bezpieczeństwa, w tym roku polskie lotnictwo wojskowe straciło aż 3 statki powietrzne: dwa śmigłowce (w czerwcu W3-PL Głuszec we Włoszech, SW-4 Puszczyk w Dęblinie tydzień temu) i samolot MiG-29.

    Wystarczyły 2 lata rządów PiS, aby mozolnie budowany system bezpieczeństwa runął. W ciągu ostatnich 24 miesięcy pozbyto się z wojska specjalistów, którzy nie wyznawali jedynie słusznej religii smoleńskiej najwyższego kapłana Antoniego Macierewicza. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

    Dlatego należy się bacznie przyjrzeć kondycji bezpieczeństwa lotów w polskim lotnictwie wojskowym, stanu i doświadczenia komórek BL na lotniskach i w KBWLLP. Nie można dopuścić do sytuacji, w której wystarczyły 2 lata nieodpowiedzialnych działań ministra Macierewicza, żeby w tak krótkim czasie polskie lotnictwo i tak bardzo okaleczone brakiem choćby śmigłowców, ponosiło kolejne straty.

    Działanie rządu po wypadku MiG-29 niczym się nie różni od tego, które można było zaobserwować podczas kolizji limuzyny z premier Beatą Szydło z pancernym Seicento - taki sam poziom dezinformacji. Pilota szuka się przez niemal 2 godziny, ale potrzebne są 2 doby od wypadku, aby ustalić wersję, czy pilot się katapultował czy nie (dla ułatwienia -fotel został w kabinie).

    Dlaczego pilot się nie katapultował wybierając lądowanie w nocy w nieznanym terenie? Czy nie był to wypadek typu CFIT (pojęcie opisujące rodzaj wypadku, w którym pilot nieumyślnie sprowadza do poziomu ziemi (wody) sprawną pod względem technicznym maszynę)? Nasuwają się niepokojące skojarzenia z tragedia smoleńską, gdzie też doszło do zderzenia sprawnego samolotu z ziemią w bardzo złych warunkach atmosferycznych.

    Zaniepokojenie budzi też fakt tak długiej akcji poszukiwawczo-ratowniczej, pomimo tego, że samolot spadł tak blisko lotniska a pilot był wyposażony w lokalizator.

    Należy zadać pytania:
    1) Dlaczego pilot się nie katapultował? Czy dlatego, że zderzenie z ziemią było błędem pilotażu podczas podejścia do lądowania?
    2) Dlaczego nie poderwano śmigłowca ratowniczego?
    3) Czy warunki atmosferyczne były powyżej minimalnie dopuszczalnych podczas podejścia do lądowania?
    4) Jakie doświadczenie miał pilot, w szczególności w takich warunkach atmosferycznych?
    5) Dlaczego tak długo trwała akcja poszukiwawczo-ratownicza?

    Niepokój budzi też fakt, że w KBWLLP w Poznaniu w skutek skandalicznej polityki kadrowej MON, nie ma już nikogo, kto ma doświadczenie badawcze, choć mimo wszystko są to zdecydowanie lepsi specjaliści niż w podkomisji smoleńskiej.

    Jak widać po zeszłorocznej akcji rozbijania rządowych limuzyn w tym roku rząd PiS postawił na wojskowe śmigłowce i samoloty. Ten rząd to brak zarządzania kryzysem i komunikacja na poziomie




    Powrót na stronę główną

Człokowie Zespołu Parlamentarnego



Zobacz pełny skład Zespołu