Aktualności

  • Minister mówi

    27 października 2017 r.

    24 miesiące temu, mimo zaprzeczeń „szefowej” nowotworzonego gabinetu, ministrem obrony został Antoni Macierewicz. Zgodnie z najnowszymi sondażami cieszy się on najmniejszym zaufaniem Polaków wśród obecnych polityków. Przyczyn tego nie trzeba szukać daleko. Każdego dnia szef resortu obrony dorzuca kamyczki do własnego ogródka, często są to jednak głazy narzutowe.

    Macierewicz jest wyjątkowo szczodry w składaniu obietnic, których nawet nie próbuje spełniać. Roztaczając wizje o potędze polskiej armii, która pokona każdego wroga, „potęgę” tę buduje w sposób doprawdy zaskakujący. W ciągu swej dwuletniej kadencji udało mu się pozbawić polską armię najważniejszych generałów i poczynić tak wiele szkód, że lata zajmie odbudowa zniszczonych struktur i zaufania do armii.

    Czym Polska ma powstrzymać wrogów, którzy zgodnie z paranoidalnymi deklaracjami ministra czają się na każdej z naszych granic? Śmigłowcami Caracal, Black Hawkami, a może tymi zbudowanymi we współpracy z Ukrainą? Żadnej z tych deklaracji ministra nie udało się zrealizować. Może zatem ochroni nas system Wisła w przypadku ataku z powietrza? Też nie, ponieważ negocjacje w sprawie zakupu rakiet Patriot zostały przerwane i nie ma pewności, że kontrakt zostanie zrealizowany. Wiele wskazuje, że bronić nas będą amatorzy z prywatnej armii Macierewicza, czyli Wojska Obrony Terytorialnej, którzy swój kunszt ćwiczyć będą na powiatowych i gminnych strzelnicach.

    Brzmi to jak ponury żart? Niestety, priorytety zakupowe ministra wzbudzają niepokój i zdumienie nie tylko ekspertów wojskowych. Zapowiedzi o tworzeniu potęgi militarnej Rzeczpospolitej to fasada, za która kryje się niekompetencja, arogancja i buta ministra. A może coś jeszcze …?


    Powrót na stronę główną

Człokowie Zespołu Parlamentarnego



Zobacz pełny skład Zespołu